Jan Paweł II » JP2 i artyści
JP2 i artyści
Stefan Papp - Między dobrem a złem

Między dobrem a złem

 

...tak odnajdywał sens swojego życia Jan Paweł II - podążając
za ideą Boga SCALAJĄCEGO drogą od człowieka do człowieka...

 

Nie możesz przeskoczyć w świat pozbawiony zła, bo jest ono w tobie. Musisz przejść ścieżką oświecenia od obezwładniającego przerażenia rzeczywistością do inspirującego zrozumienia, co zatruwa twój umysł i psuje życie. Musisz nazwać po imieniu PRZYCZYNY czynienia zła i rozpoznać nieuchronne procesy zmian, które antycypują twój wymarzony świat. Przyszłość już się zaczęła w twojej teraźniejszości!

Spójrz na szczegóły perspektywicznie, dostrzegając wyobraźnią ich dalszy ciąg, aż do ujawnienia się nowej CAŁOŚCI. Nie potrafisz stracić z oczu straszliwych ZNAKÓW nieustającej apokalipsy: jak po 11. września 2001 roku wierzyć, że lepszy świat jest możliwy? Jak po Biesłanie, Madrycie, Londynie i tysiącach codziennych wybuchów bestialstwa marzyć o jakiejkolwiek przyszłości człowieczeństwa? Jak powstrzymać terror? Co zrobić z pozbawioną skrupułów nauką, z coraz sprawniejszą techniką i technologią masowego zabijania, niszczenia, zatruwania? Z nowoczesnymi wojnami religijnymi, surowcowymi, handlowymi, z prześladowaniami rasowymi i kulturowymi? Z bezwzględnością korporacyjnej konkurencji? Już nawet kibice mordują kibiców rywali...

Zło oślepia i obezwładnia, ale nie jest samoistne - ma swoich nadawców, nosicieli i adresatów. Nie daj się zahipnotyzować porażającym doświadczeniem zła, jego psychologiczna siła bierze się z moralnego relatywizmu: wystarczy pamiętać, że dwa razy dwa jest cztery, by zło pozostało TYLKO złem.

Jeżeli spojrzysz na dobro i zło historycznie, okaże się, że dobro jest zawsze takim samym dobrem, a zło rozwija się i unowocześnia, choć zawsze bierze się z NIENAWIŚCI i polega na NISZCZENIU.
Nie pytaj, co zrobić ze złem, zastanów się nad przyczyną nieprawdopodobnej eskalacji współczesnego wcielenia zła!
W marzeniu o przyszłości nie możesz ominąć najtrudniejszego wyzwania życia duchowego: jego transcendentalnego charakteru. Zrozumienie odniesień i relacji człowieka w skali Wszechbytu nie jest dla ciebie dylematem wyboru między wiarą a niewiarą w nadprzyrodzoną genezę ludzkiej duchowości, bo na poziomie BYTU wszystko, co JEST, musi mieć WSPÓLNY rodowód.
Wiedza, skąd się wziąłeś i po co, jest fundamentem twojej samoświadomości, ale w rozwoju człowieczeństwa najważniejsze jest zrozumienie KIM jest człowiek? Bo kierując się tą wiedzą ludzkość może zbudować na tym fundamencie swój prawdziwie ludzki świat.
Myślisz, że człowiek wziął się z tego SAMEGO, co WSZYSTKO, że też dokładnie po to samo istnieje. Dzięki psychicznym możliwościom różni się jednak od innych stworzeń bardziej, niż kamień od wody.

Twój pies nie zastanawia się nad tym, JAKI jest i PO CO istnieje. Całą duchową energię skupia na BYCIU! Człowiek musi rozumieć, że dzięki najbardziej rozwiniętej duchowości stał się najwyższą formą życia! To zobowiązuje do refleksji, co z istnienia ludzkiej duchowości WYNIKA? Bo skoro sam decydujesz o swojej egzystencji, musisz wiedzieć jak BYĆ. Uważasz, że odpowiedź na to pytanie jest jednocześnie określeniem PO CO istniejesz jako konkretna osoba!

Punktem odniesienia poszukiwania wiedzy o sobie i Wszechbycie stał się dla człowieka BÓG-STWÓRCA.
Twoje poszukiwanie WŁASNEJ prawdy o człowieku zaczęło się od niezgody na barbarzyńskie interpretacje BOGA jako STWÓRCY Wszechbytu. Upokarza ciebie i oburza samozwańcze kreowanie się człowieka na ZARZĄDCĘ boskiego gospodarstwa. Napawają grozą wciąż odradzające się ciągoty oszołomów do konkurowania z Bogiem.
Znawcy Boga, którzy bezczelnie wmawiają maluczkim, że stworzył Wszechświat i człowieka w sześć dni, obrażają WSZECHMOGĄCEGO, bo ten zaledwie naszkicowany projekt człowieczej OSOBY, nie może świadczyć o stwórczym geniuszu MISTRZA! Gołym okiem widać, że proces STAWANIA się człowieka TRWA i zostało jeszcze wiele do zrobienia, zanim człowieczeństwo dojrzeje do swojego przeznaczenia...
Nie jesteś powołany do prostowania absurdów nauk religijnych, ale miały one i nadal mają ogromny wpływ na ściemnianie duchowości. Idea BOGA, jak wiele innych pięknych i ważnych w rozwoju ludzkości idei humanistycznych, została tak ideologicznie spreparowana, by służyła zdobywaniu i utrwalaniu barbarzyńskiej WŁADZY człowieka nad człowiekiem i przyrodą.
Czyszczenie świadomości z fałszywych prawd zaczynasz od duszy. Wszak czujesz, że jest w tobie COŚ, co ciebie od środka skupia i określa twoje JA, co daje poczucie tajemniczej głębi i przeczucie nieskończoności. Jeżeli ta odśrodkowa siła, która ustanawia twoją OSOBĘ, jest DUSZĄ, to pojawia się wątpliwość: czy tylko człowiek ma duszę? Inne stworzenia są pozbawione tej życiotwórczej siły, nie czują się w swojej naturze kompletne, tożsame? Czy żywiołowa, zaborcza radość życia twojego psa nie bierze się z CZUCIA SIEBIE? Z wewnętrznej harmonii zgody na siebie takiego, jaki jest? I z poczucia, że będzie zawsze...

Nie możesz sobie też wyobrazić, kiedy - na jakim etapie rodowego rozwoju człowiek został obdarzony duszą. Specjaliści od duszy jakoś milczą na ten temat. A jest to o tyle ważne, że jeśli dawni, jeszcze dzicy, albo półdzicy ludzie już mieli dusze, to musiały one też być dzikie. Czy dzika dusza może pochodzić od Boga? Czy może być nieśmiertelna, czyli dzika na zawsze? Czy dusza również podlega ewolucji: od zaczątkowej iskry, po bardziej odczuwalny płomień, który coraz silniej promieniuje ludzkim ciepłem? Albo nieludzkim chłodem. To by znaczyło, że doskonalenie człowieka wiąże się z duszą, albo wręcz polega na doskonaleniu duszy. Czemu nie? Co wiemy o duszy, co by ją zasadniczo uniezależniało od jej nosiciela? Może wręcz przeciwnie: dusza jest jak klisza, uczulona na światło i cienie życia? I rozwija się wraz z człowiekiem, stając się niejako odzwierciedleniem jego duchowości? Wszak mówi się o czarnych, chorych, rogatych czy złotych duszach...
Jeżeli JAKOŚĆ życia człowieka decyduje o WARTOŚCI jego duszy, to od wartości duszy musi zależeć JAKOŚĆ jej pośmiertnego losu! Dlatego mówi się o zbawieniu duszy, albo o duszach potępionych.
Z tego by wynikało, że dusza spełnia rolę lotniczej czarnej skrzynki, z którą człowiek się rodzi, żyje, a potem oddaje Bogu na sąd ostateczny. Chyba, że ktoś wierzy w reinkarnację i wędrówkę dusz...

Jesteś zgorszony pychą powoływania się na nieśmiertelność duszy, by dowodzić WYRÓŻNIENIE człowieka w przyrodzie i uzasadnić jego prawo do DOMINACJI nad innymi - bez reszty śmiertelnymi stworzeniami. Nienasycenie ambicji zdobywczych jest wprawdzie napędem postępu cywilizacji, ale od początku ludzkości popycha ją do agresywnej ekspansji i istnienia we WROGIM otoczeniu. Legitymizowanie uprawnień człowieka do panowania przy pomocy porządku świata, ustanowionego przez SIŁĘ WYŻSZĄ, jest obłudnym kreowaniem Boga zgodnie z interesem człowieka i wedle ludzkiej skali hierarchicznych kompetencji jako TEGO, który DAJE władzę człowiekowi, by ją sprawował w JEGO imieniu. Nie dziwisz się, że o PRAWDZIWOŚCI Boga barbarzyńców świadczy jego MOC nadawania władzy, bo gdy pochodzi ona od Boga, nikt nie może jej kwestionować!
A ty - po pierwsze - masz awersję do każdej władzy z nadania, sprawowanej dla twojego dobra w czyimś imieniu. Zwłaszcza w imieniu Boga czy ludu!
Wszystkie religie świata uzasadniają konieczność swego istnienia obietnicą ŻYCIA PO ŻYCIU, ponieważ domeną wiary jest przygotowanie do bytu wiecznego. Wiara w życie wieczne objawia się osobliwie sprzecznymi postawami: jedni, a wśród nich religijni hierarchowie, są tak pazerni na doczesne dobra, jakby ich byt tuziemski był najważniejszy, inni chcieliby jak najszybciej opuścić ziemski padół, najlepiej za pomocą bombowego wybuchu, by dostąpić zbawienia w nagrodę za BOGOWIERNE czyny i życie. Wobec mnogości wizji życia po życiu, wzorowanych na ZIEMSKICH przyjemnościach i cierpieniach - wieczna szczęśliwość u boku PANA, czasowe uwięzienie w czyśćcu za małe grzechy i piekielne wieczne potępienie - wolisz nie zajmować się szczegółami wieczności, której w ogóle nie potrafisz pojąć. Nie wiadomo też, na czym polega życie wierne Bogu? Znawcy i wyznawcy różnych wizji Boga bardzo różnią się w arbitralnym interpretowaniu jego upodobań i oczekiwań.
Najbardziej martwisz się tym, że twoje życie TOBIE się nie podoba...

Wiesz z własnego doświadczenia, że człowiek jest zaprogramowany na doczesność, dlatego zabiega o zaspokojenie ziemskich potrzeb, licząc na wszechobecną i nieustającą Bożą POMOC. Zaś nakaz bogobojnego życia traktują instytucjonalnie, formalizując praktyki religijne: Pana Boga umieszczają w specjalnej strefie sacrum, odizolowanej od pospolitej sfery profanum grzesznej egzystencji. Życie religijne toczy się więc OBOK codziennego życia, PONAD nim, albo ZAMIAST życia - jako samoistna skodyfikowana procedura mistyczna. Bóg zamknięty w getcie przepychu świątyń, bywa zbiorowo odwiedzany według harmonogramu obowiązkowych modłów i odświętnych ceremonii składania hołdów i ofiar, by wybłagać jego łaskę. Izolowanie Boga bierze się z myślenia, że skoro człowiek mieszka w swoim DOMU, to Bóg też musi mięć swój DOM, choć z definicji jest WSZECHOBECNY.

Brzydzisz się zarówno religijnością interesowną, nadużywaną do samolubnych celów, jak i pozorowaną: dla prestiżu czy dekorowania pustej, zmaterializowanej egzystencji. Albo religijnością zapasową: taką wiarą na wszelki wypadek...
Szanujesz natomiast, autentyczną wiarę w sens wartości religijnych, którą człowiek artykułuje swoim życiem, a nie tylko wyznaje. W niebezpiecznym świecie, pośród nieprzyjaznych, obojętnych ludzi, zdarzają się sytuacje życiowe, gdy wiara w BOGA-MIŁOSIERNEGO jest jedynym DOBREM, jakie pozostaje ludziom w ich biedzie: z DOBRYM Bogiem można się podzielić bezradnością, zmartwieniem, lękiem, skargą i żalem. On potrafi cierpliwie wysłuchać każdego cierpienia..

Oburzają cię rzesze zawodowych pośredników Boga, znawców jego woli i intencji, którzy żerują na ludzkim nieszczęściu, tłumacząc obłudnie, że cierpienia są Boską PRÓBĄ, łaską pokuty za grzechy, czyli biletem do Nieba. Uważasz, że upowszechnianie przekonania, że Bóg potrzebuje do bycia Bogiem czyjegoś cierpienia i upokorzenia, jest wyjątkowo cynicznym nadużyciem wiary!
Dzieje wiary są pisane wojnami religijnymi, światopoglądową nienawiścią, prześladowaniami, walką o wpływy i cierpieniem, zadawanym z religijnych pobudek. Uważasz, że największym złem konkurujących między sobą religii jest wykorzystywanie wiary w Boga do wzniecania międzyludzkiej wrogości. Odrazę budzi szowinizm religijny PRAWDZIWIE wierzących w jedynie PRAWDZIWEGO Boga.
Przywódcy duchowni tak dalece popsuli duchowość wierzących, że stali się ludobójcami, którzy wierzą, że mordowanie jest najmilszą Bogu zasługą na Niebo. Zacietrzewiony fundamentalizm każdej religii przemienia normalnych ludzi w fanatyczne bestie. Wiara w Boga staje się motywem i narzędziem czynienia okrutnego zła. Uważasz, że ludzkość uczyniła sobie największą krzywdę barbaryzując ideę Boga.
I co z tego, że są to tylko ekstremalne objawy, że większość wierzących odnajduje w swoich religiach moralne wsparcie i zachętę do godnego życia? Gdy boli palec, człowiek narzeka na ból palca, choć WIĘKSZOŚĆ jego ciała jest zdrowa..

Odnosisz wrażenie, że ludzkość w metafizycznej ekspansji panowania, uzależniła istnienie Boga od swojej wiary w niego...
Pamiętasz wypowiedź pewnego uczonego Żyda, który wyznał, że gdyby swoim małym rozumkiem mógł pojąć Boga, to by się do takiego Boga nie modlił. Te słowa zrobiły na tobie wrażenie. Pomyślałeś sobie wtedy: Jeżeli można zrozumieć swojego szefa w pracy, to tym bardziej powinno się znać i rozumieć SZEFA Wszechbytu! Jaki sens może mieć NIEPOJĘTOŚĆ Boga, która sprawia, że każdy może robić w jego imieniu, co chce, powołując się na TAJEMNICĘ woli Boga?

I jeszcze o kilku wątpliwościach sobie wtedy pomyślałeś: a cóż to za Bóg, który tak bardzo pragnie moich ofiar, pokłonów i modłów? To przecież bardzo ludzkie, próżne i małostkowe pożądania! Jeżeli przypisuje się Bogu decydujący WPŁYW na życie człowieka, o czym świadczą te pochwalne, błagalne i dziękczynne ceremonie ofiarne, to ponosi on także najwyższą ODPOWIEDZIALNOŚĆ za jego los! Skoro należy Bogu dziękować za doznane dobro, to powinno się również mieć prawo do skarg za niezawinione krzywdy, za tolerowanie zła, którego bez zgody Boga by nie mogło być. Wobec STWÓRCY człowieka powinno się też mieć prawo do reklamacji bubla, jakim jest ZŁY człowiek. Ten osobliwy brak symetrii w prawach i obowiązkach Boga-Stwórcy, przypomina mentalność tych autorytarnych szefów, którzy zachowują się jak mali bogowie.

Nie chciałbyś być w skórze Boga z wizerunku religijnych pacykarzy wiary. Musiałbyś odpowiadać za mordowanie religijnych konkurentów, za Auschwitz, Hiroszimę i Nagasaki, za śmierci głodowe dzieci, za fale tsunami, za raka płuc palacza i AIDS narkomana..
Ale Bóg zamieszany w sprawy ludzkie istnieje tylko w religiach, które instrumentalizują ideę Boga. Dogmat TAJEMNICY skrywa sprzeczności między FORMĄ ludzkich przymiotów Boga a IDEĄ jego nadprzyrodzonej istoty. Nie rozumiesz, jak uczony Żyd może ludzkim językiem rozmawiać z Bogiem, którego nie POJMUJE? To pewnie jest taki intymny MONOLOG, gdy człowiek stawia Bogu pytania, na które sam sobie odpowiada. Może właśnie o to chodzi, by rozmawiać ze sobą WOBEC świadka, który wszystko wie i MILCZY?

 Wiadomo, że każdy BYT ideowy czy realny, organiczny czy nieorganiczny, funkcjonuje na sobie właściwych zasadach. Wszelkie stworzenia są optymalnie wyposażone i przygotowane do egzystencji w ramach swojego systemu. Gdyby twój pies nagle zaczął czuć i myśleć jak człowiek, umarłby z przerażenia sobą. Nie wiesz, co pies myśli o tobie, ale cokolwiek myśli - czyni to na swój psi sposób. Jego wiedza jest PIESKA, jak twoje próby zrozumienia psa czy Boga są LUDZKIE. Boskość, definiowana na obraz i podobieństwo człowieczych wyobrażeń, przypisywanie Bogu ludzkich cech, ambicji i zachowań, obraża twoją inteligencję i poczucie sensu! Nie chcesz Boga OJCA, PASTERZA czy PANA, który na ŻĄDANIE czyni cuda, chociaż taki cudotwórca nieraz bardzo by się tobie przydał. Bóg niech będzie Bogiem - KIMŚ ponad ludzkimi rolami.

Chciałbyś zapytać uczonego Żyda, czy zdaje sobie sprawę z osobliwej sprzeczności, gdy w modlitwie prosi o cud SWOJEGO Boga-twórcy PRAW natury? Czy rozumie, że prosi o ZŁAMANIE ustanowionego przez siebie PORZĄDKU? Że namawia Boga, by dawał ludziom ZŁY, gorszący przykład ignorowania praw?
Jeżeli się przyjmuje, że Bóg jest stwórcą Wszechbytu, uznaje się, że ISTNIAŁ przed jego powstaniem. To znaczy, że najpierw był Bogiem dla samego siebie, a w pewnym momencie STWORZYŁ Wszechbyt. Lecz gdy zapytasz: co było PRZED Wszechbytem? - logiczna jest tylko jedna odpowiedź: NIC nie mgło być PRZED BYTEM. Także Boga, bo jeśli ISTNIEJE - to jest bytem! Pytanie jest wewnętrznie sprzeczne. Dlatego uważasz, że mówienie o akcie STWORZENIA Wszechbytu wzięło się z pomylenia nieskończonego kontinuum przeobrażania się stanu Wszechbytu - ze stwarzaniem CZEGOŚ z NICZEGO!
O granicach poznawczych rozumu przekonałeś się, próbując wyobrazić sobie NIESKOŃCZONOŚĆ.

Twój system świadomościowy jest zaprogramowany do rozumowania i postrzegania wszystkiego w kategoriach POCZĄTKU i KOŃCA (tylko kiełbasa ma dwa końce). Tymczasem istotą nieskończoności jest BRAK początku i końca! Nie potrafisz sobie wyobrazić, że Wszechświat jest, jest i jest...
Naukowcy są przekonani, że wiedzą jak POWSTAŁ Wszechświat. Należałoby przyjąć, że według tych samych praw Wszechświat powinien też ZNIKNĄĆ. Bo nawet jeśli się tak bardzo rozproszy, że rozpadnie się jego obecna struktura, to przecież nie PRZESTANIE ISTNIEĆ. Wobec tego, czy coś, co nie ma KOŃCA, mogło mieć POCZĄTEK?

Pewnie zrozumienie nieskończoności wymaga bardziej rozwiniętej umysłowości, ale samo rozmyślanie nad nią otwiera wyobraźnię na Uniwersum. Dla ludzkości najważniejsze jest poznawanie praw i procesów PRZEOBRAŻANIA się Wszechświata, ponieważ one bezpośrednio dotyczą Planety Ziemi: jest to kwestia poznania wiedzy o szansie ZACHOWANIA istnienia ludzkości! Może zadaniem ludzkiego INTELEKTU jest poszukiwanie możliwości przystosowywania się człowieka do zachodzących ZMIAN na starej Ziemi i w Kosmosie, by nie podzielił losu dinozaurów? Lecz po doświadczeniach z ekstensywną gospodarką, ze skażeniem środowiska i psuciem klimatu, trudno zaufać samozachowawczej niezawodności intelektu..

Przypominasz sobie stary dowcip o samoświadomości psa i kota. Pies myśli sobie: mój pan dba o mnie, karmi i troszczy się, by nie stała mi się krzywda - pewnie jest Bogiem. Kot myśli sobie: moja pani dba o mnie, karmi i troszczy się, by nie stała mi się krzywda - pewnie jestem Bogiem. Poszerzyłbyś ten dowcip o mysz, która myśli sobie: poluje na mnie kot, obszczekuje pies, przegania mnie pan i pani - pewnie Bóg nie istnieje...
Ale ty czujesz, że COŚ skupia Wszechbyt od najmniejszej cząsteczki po jego najwyższą złożoność. Ludzie chyba od zawsze wierzyli w istnienie SIŁ przewyższających człowieka, które władają Wszechświatem i na miarę rozwoju wyobraźni starali się je nazywać, opisywać i unaoczniać w różnych POSTACIACH. Bo naturalnym odruchem ludzkiej duchowości jest klasyfikowanie, wartościowanie i hierarchizowanie wszystkiego, co człowiek postrzega, wyobraża sobie czy przeżywa.
Jak określić tę absolutną siłę sprawczą Wszechbytu? Jedynym zrozumiałym przez twój umysł SENSEM jej istnienia jest SCALANIE wielości i różnorodności bytów! Ale wyobrażenie sobie POSTACI tej scalającej mocy, nazwanie jej ludzkim pojęciem, zredukuje jej niewymierność do ograniczoności znaczenia SŁOWA czy ZNAKU. Każda nazwa jest formą urzeczowiania nazwanego. Ofiarą takiej mistycznej manipulacji pojęciowej stało się tradycyjne wyobrażenie Boga, obciążone barbarzyńskimi cechami, funkcjami, oczekiwaniami. JAK modlić się do JEDNOŚCI BYTU?
Skoro czujesz, że COŚ skupia Wszechbyt, to przyjrzyj się dokładniej temu odczuciu: czy dostrzegasz w nim napięcie działania dwóch nie tożsamych wartości - STWÓRCA i BYT?
Wręcz przeciwnie - postrzegasz MAJESTAT najwyższej SIŁY, która emanuje z JEDNOŚCI IDEI-FORMY. Podobne wrażenie wywołują genialne dzieła sztuki, gdy czujesz, że przechodzą ci ciarki po plecach! Może PRAWA scalające Wszechbyt nie biorą się z nadania, lecz są JEGO immanentną funkcją?
W twórczości artystycznej funkcję SCALANIA dzieła spełnia IDEA kompozycji. Idea nie jest odbiciem rzeczywistości, jak chcą materialiści, ani istotą rzeczy, jak twierdzą idealiści, lecz WIZJĄ - wynalazkiem całościowego i spójnego działania zjawiska artystycznego. Idea jest prawem rządzącym jednością KOMPOZYCJI. Dlatego idea artystyczna nie istnieje POZA dziełem - jest właściwością jego BYTU, systemem jego wewnętrznego NIEPOWTARZALNEGO porządku.
Może domyślna SIŁA NAJWYŻSZA również nie istnieje POZA Wszechbytem i nie stoi PONAD nim, lecz ZAWIERA się w jego kompozycji i WYNIKA z absolutu praw, które stanowią o jego SCALENIU na najwyższym poziomie rozpatrywania złożoności Wszechbytu?
Nie możesz zrozumieć sensu Boga jako STWÓRCY, ale potrafisz pojąć BOSKOŚĆ fenomenu SCALANIA, ponieważ twój umysł rozpoznaje warunki stanowiące o CAŁOŚCI: potrafi ją dzielić na segmenty, sytuować części wobec siebie i określać miejsca szczegółów, kierując się komplementarnością RELACJI na różnych poziomach złożoności elementów, układu elementów, zbioru układów i całości zbiorów.
Pamiętasz film Rona Howarda według pomysłu Lukasa - WILLOW, który wywarł na tobie ogromne wrażenie!
Oto w państwie, rządzonym przez okrutną królową ZŁA, która pragnie zawładnąć światem, pojawiła się przepowiednia, że narodzi się dziewczynka, która ją obali. Zawistna władczyni nakazała swoim żołdakom pozamykać wszystkie ciężarne kobiety. Gdy dziewczynka przyszła na świat, dobra akuszerka potajemnie wyniosła ją i położyła na płynącej rzeką wysepce z gałęzi. Rozpoczął się wściekły pościg, ale zawsze w ostatniej chwili znajdowali się obrońcy dziecka: tytułowy karzeł, elfy, rozmaite fantastyczne stwory i ludzie, którzy z narażeniem życia ukrywali niemowlę. W końcu żołdacy dopadli uciekinierów i porwali dziewczynkę. Lecz gdy tryumfująca królowa zaczęła odprawiać czarodziejski rytuał zabijania niemowlęcia, do komnaty wdarli się obrońcy i w rozpaczliwej walce pokonali królową ZŁA.

Dziwisz się, że twoi znajomi, krytycy, a pewnie i twórcy filmu, nie zauważyli, że jest to najdoskonalsza poglądowa definicja IDEI, która sama w sobie nie posiada ŻADNEJ siły - jest jak to niemowlę bezbronna. Ale idea może rozbudzić potrzebę WSPÓŁDZIAŁANIA, może skłaniać do najwyższej ofiarności. Idea OCHRONY niemowlęcia połączyła nawet dotąd zwalczające się, albo pogardzające sobą nawzajem istoty, które w jego obronie ostatecznie zapomniały o wrogości i wspólnym wysiłkiem pokonały zagrażające WSZYSTKIM zło. Przepowiednia spełniła się, tyle że to nie dziewczynka załatwiła królową, tylko ona sama spowodowała swoją zagładę prześladując niemowlę.
Ideę BOGA-SCALAJĄCEGO znalazłeś w ROZUMIE, nie wymaga ona WIARY, lecz otwartej na Uniwersum ŚWIADOMOŚCI.
Nie możesz jednak oprzeć się pytaniu: co by się działo, gdyby ludzie zrozumieli, że Bóg nie wtrąca się do ich spraw, że ich istnienie jest podporządkowane tym samym prawom Wszechbytu? Jak by zareagowali wiedząc, że nie ma sensu liczyć na jego pomoc i miłosierdzie, bo to nie Bóg DAJE i ZABIERA, nie karze za grzechy i nie nagradza za bogobojność, lecz że samo życie egzekwuje absolutne prawa przyczyny-skutku, rządzące Wszechbytem?
Czy nie pękłyby jedyne etyczne hamulce, które - choć barbarzyńskiej natury, to jednak ustanawiają instytucję moralnych wymagań, rozbudzając przynajmniej u niektórych ludzi niepokoje sumienia?
Czym są te hamulce? Czy zbrodnie można mierzyć w kategoriach statystycznych i zamordowanie stu ludzi jest większym złem, niż zabicie JEDNEGO człowieka? Czy nie popełnione zło może być dowodem zasług wiary w Boga-Osądzającego? Co lęk przed KARĄ ma wspólnego z moralnością, która jest wyrazem duchowej WARTOŚCI człowieka: jego kultury etycznej, wrażliwości i szlachetności, a nie atawistycznego STRACHU przed zemstą prawa czy siły nadprzyrodzonej?

Nie wiesz, co by było, gdyby nie istniały religie. Dzieje ludzkości świadczą, że orientacje religijne, formacje światopoglądowe i wzniosłe idee humanistyczne całkowicie ZAWIODŁY! Człowieczeństwo przeżywa dzisiaj najgłębszy kryzys TOŻSAMOŚCI!
W marzeniu o lepszym świecie spodziewasz się, że świadomość absolutu praw SCALAJĄCYCH pozwoli zrozumieć, że wszystko ma swoje miejsce we Wszechbycie - także ludzkość, że skończy się barbarzyńskie dzielenie człowieka na duszę i ciało, życia - na sferę materialną i duchową, społeczności - na swoich i obcych, ludzkości - na lepszych i gorszych, świata - na strefy dobrobytu i nieludzkiej nędzy.
Człowiek uwolniony od OPIEKUNA wszechmogącego, poczuje się suwerenem, odpowiedzialnym za siebie i skupi uwagę nad samym sobą i swoim życiem. Kiedy odkryje znaczenie duchowego bogactwa, odczuje POTRZEBĘ doświadczania swoich kreatywnych możliwości w wymiarze osobistym i społecznym. Bardzo liczysz na to, że uduchowienie życia jednostki przełoży się na uduchowienie współżycia, dzięki czemu, ludzie staną się sobie nawzajem POTRZEBNI.

W twoim świecie nie będzie INSTRUKTORÓW DOBRA, nadzorców i egzekutorów przestrzegania prawa, bo wartości dobra i praw staną się cechami OSOBISTYMI - wewnętrznymi, a nie PUBLICZNYMI, narzucanymi ludziom. Nikt nie będzie szeptał modlitw, klęczał, leżał krzyżem, bo DOBRO nie jest DAREM Boga: nie wymaga wiary, instrukcji obsługi, ani strachów - jest wyrazem osobistej potrzeby bycia WARTOŚCIOWYM człowiekiem i nie istnieje poza sposobem bycia.
Zło, które czyni człowiek, nie jest brakiem dobra - jest niedostatkiem człowieczeństwa: zobojętnieniem, zwyrodnieniem, zanikiem samoświadomości duchowego STATUSU człowieka. W twoim świecie najważniejszym kryterium samooceny własnej wartości stanie się pragnienie bycia wartościowym WSPÓŁ-CZŁOWIEKIEM.

W ramach oddawania losu człowieka w jego własne ręce zakładasz, że subiektywnie fundowana świadomość WARTOŚCI stworzy duchowe warunki rozwoju oryginalnej osobowości i osobistej wrażliwości etycznej, świadomej samokontroli wyborów i decyzji. Myślisz, że jedynie człowiek, który sam siebie kształtuje, może poczuwać się do osobistej odpowiedzialności za siebie!
W marzeniu o przyszłości zakładasz, że proces przeobrażania świadomości dokonuje się przez wykształcenie odporności na wielorakie uniformizujące wpływy zewnętrzne i na wewnętrzną podatność na stereotypy uczuć, myśli, reakcji, zachowań. Obiegowe myślowe i emocjonalne gotowce redukują aktywność duchową. Uczenie się suwerennego odczuwania i myślenia wiąże się z ODKRYWANIEM swojej niepowtarzalności, przez stawianie sobie pytania: CZYM jestem dla siebie samego? Szukanie osobistych odpowiedzi w wewnętrznej rozmowie jest fascynującym zajęciem samopoznawczym. Uważasz, że owoce tej introspekcji zachęcą do dzielenia się refleksjami, że rozwinie się obieg INFORMACJI nowego typu: wymiana osobistych refleksji, przeżyć, doznań. Skoro nie ma dwóch jednakowych ludzi - nie mogą być identyczne przeżycia i przemyślenia. Dotąd wzajemne zainteresowania między ludźmi skupiają się głównie na AKCJI - na tym, co uzewnętrznione, duchowość człowieka poznaje się i ocenia przez jego zachowania, działania. Uważasz, że odkrycie atrakcyjności wewnętrznego świata rozbudzi zbliżającą ludzi ciekawość: CO jest w INNYM człowieku? Jakie są JEGO osobiste doświadczenia duchowe?

Marzysz o PARTNERSTWIE ludzi dopełniających się wzajemnie owocami swojej duchowej odmienności.
W bezsennych nocach rozmyślasz niekiedy o możliwościach techniki w rozwoju komunikacji pozawerbalnej: o bezpośrednim przekazywaniu sobie nawzajem swoich myśli i odczuć. Inspiracją tych fantazji jest niedoskonałość języka mówionego, ogólność określeń i nieprzystawalność pojęć do ich desygnatów, a przede wszystkim - nieprzekazywalność pełnej prawdy przeżyć i doznań. Dzisiaj tego rodzaju marzenia budzą pewnie zgorszenie, ponieważ postulują naruszenie prawa człowieka do intymności. Sądzisz jednak, że w przyszłości człowiek nie będzie miał niczego do ukrycia w swoim wewnętrznym świecie. Poza tym, każde połączenie można włączać i wyłączać...
Taki przekaźnik myśli i uczuć nie tylko otworzy nieznane dotąd możliwości międzyludzkiej wymiany duchowej, ale może też wpłynąć na rozwiązanie kwestii barier językowych!. Techniki komunikowania rozwijają się nie tylko w miarę pojawiania się nowych potrzeb, ale także te potrzeby antycypują. Jesteś przekonany, że w twoim świecie ludzie będą mieli CO sobie nawzajem przekazywać.

Z perspektywy kilku miliardów ludzi wizja powszechnego uduchowienia życia i stosunków międzyludzkich, może się wydawać żartem. Ale ty nie znasz się na masowych wymiarach marzeń, na zbiorowym rozsądku, narodowej pamięci czy społecznej świadomości. Uważasz, że uczucia, marzenia i myślenie są funkcjami jednostek, że obiegowe opinie nie mają osobistego charakteru. Miliardy jednostek - to miliardy OSOBOWOŚCI, których niepowtarzalne przeżycia współtworzą niepowtarzalne klimaty duchowe PRZESTRZENI SPOŁECZNEJ lokalnych zbiorowości. Obserwowałeś siłę oddziaływania tych klimatów na podstawie własnych odczuć: mimo braku przyrodzonego przywiązania do konkretnego miejsca, nie chciałbyś zamieszkać w Niemczech, choć łączą ciebie z tym krajem długoletnie doświadczenia zawodowe i piękne przyjaźnie. Zaś w Polsce najlepiej czujesz się w Krakowie, choć w tym bogatym w kulturę naukową i artystyczną mieście osobliwie ignoruje się twórców. Technokraci nie dostrzegają miastotwórczej roli kultury.
Liczysz na drzemiącą w każdym człowieku tęsknotę za rajem, na dojście do głosu naturalnej potrzeby fizycznego i duchowego bezpieczeństwa, pragnienia życzliwości i gotowości dzielenia się zaufaniem. Myślisz, że wystarczy rysa w pancerzu obronnego egoizmu, by pękła skorupa międzyludzkiego LĘKU. Wystarczy uświadomić sobie, że los człowieka zależy od niego samego i od jego współ-ludzi, by oczy wpatrzone oczekująco w Niebo skierowały się na własną osobę i odkryły jej bogactwo duchowe, by dostrzegły w otaczającej społeczności podobnie emocjonalnie i intelektualnie bogate OSOBY.
Skoro duchowość została zawłaszczona przez barbarzyńskie kryteria wartościowania i wyborów, odnoszące się do przymusów walki konkurencyjnej, najważniejszym etapem zmiany samoświadomości stanie się przymus ZGODNEGO współistnienia wobec globalizacji systemów cywilizacyjnych. Gdy postęp przekroczy możliwości funkcjonowania w ograniczonych strefach i osiągnie poziom rozwoju wymagający jego pełnego upowszechnienia, podział świata na coraz bogatsze enklawy i coraz biedniejsze obszary zostanie przełamany bezwzględną koniecznością scalania systemów technicznych i standardów technologicznych. Anachroniczny, cynicznie niesprawiedliwy porządek stymulowania NIERÓWNOWAGI świata zawali się z tego samego powodu, z jakiego powstał: za sprawą POSTĘPU.

Myślisz, że poczucie WYŁĄCZNEJ odpowiedzialności za LUDZKI świat i zrozumienie nieuchronności procesów integracyjnych - pozwoliłoby wyjść naprzeciw wyzwaniom czasu i jak najlepiej przygotować ludzkość do nadchodzących JAKOŚCIOWYCH zmian. Dałoby to szansę uniknięcia wstrząsów i chaosu. Boże, jakie to proste..

Wielka szkoda, że religie zaklinowały się w pomrokach dziejów. Że są z natury NIEROZWOJOWE i nie towarzyszą ewolucji duchowości. Wielorakie, często dopełniające się IDEE wierzeń wzięły się z historycznej refleksji nad człowieczeństwem i sensem życia. Przez wieki formowania się człowieczej kondycji duchowej dokonywały się jakościowe przemiany świadomościowe, które nie znajdywały religijnego rezonansu. Uważasz, że wartości ideowe wierzeń zakonserwowano w martwych ideologiach, dlatego ludzkość nie ma ideowego odniesienia, by rozumieć swój czas: nie pojmuje jego wyzwań, nie potrafi z własnych naturalnych pragnień uświadomić sobie DOKĄD ZMIERZA? Ale najgorsze jest to zobojętnienie, że ludzie nie stawiają sobie takich pytań..
Czemu wbrew rażącemu wyobcowaniu, hierarchie wszystkich wierzeń uparcie bronią skostniałych form systemów religijnych, choć wiadomo, że ich dogmaty, języki, stylistyki ikonograficzne i rytuały kultowe, życiowe mądrości i społeczne odniesienia są tak silnie osadzone i związane z historycznymi uwarunkowaniami ich powstawania, że swoją staroświecką egzotyką tracą sens i znaczenie w życiu gwałtownie zmieniających się kulturowo i cywilizacyjnie społeczności? Czemu teologowie wszystkich wierzeń nie chcą zrozumieć, że religie są współcześnie ludziom potrzebne INACZEJ, niż dawniej? Już nie muszą wyjaśniać, skąd wziął się i jak powstał Wszechświat, przekonywać, że władza pochodzi od Boga, że błogosławieni będą ci, którzy płaczą, ani uzasadniać sprawiedliwości różnicy statusów między panem a chłopem czy naturalności dominacji mężczyzny nad kobietą...

Religie są dzisiaj najbardziej potrzebne do POJEDNANIA ludzi, do scalania społeczeństw, których przez tysiące lat skłócały, w imię utrwalania ich narodowo-religijnych tożsamości i interesów! Te separatystyczne postawy i dążenia są dziedzictwem barbarzyńskich cywilizacji podziału ludzkości na poddanych i panujących, na plemiona i klany, na NASZYCH i OBCYCH. Rola ZBLIŻANIA ludzi nabiera coraz większego znaczenia wobec gwałtownie narastającej migracji i konfliktów asymilacyjnych mniejszości w nowych ojczyznach i środowiskach społecznych. Dzisiaj potrzebne są IDEE doskonalenia ludzkości, a nie barbarzyńskie ideologie ściemniania pospólstwa.
Barbarzyńskie dogmaty i obyczaje kultu religijnego stają się źródłem moralnych konfliktów wiernych i owocują masową sekularyzacją życia. Wobec braku pozytywnej i progresywnej IDEI, która zjednoczyłaby ludzkość w DOSKONALENIU człowieka i życia, świat pogrąża się w coraz głębszym chaosie wartości.

Po śmierci Jana Pawła II pisałeś do znajomej, która miała kłopoty:
'Jak chyba większość ludzi, jestem pod wielkim wrażeniem ostatnich wydarzeń. Trzeba być wyjątkowo zaślepionym, by nie czuć, nie dostrzegać, nie rozumieć, że wydarzył się oto WIELKI CUD: nie jakieś tam uleczenie cielesnej choroby, bo takie cuda czyni medycyna na co dzień, ale wstrząśnięcie ludzką duchowością, zagubionej w czasach coraz bardziej totalnej władzy pieniądza i wyzwalanych przez pieniądz postawach, zachowaniach.
Jeśli to nagle poczucie bycia PRAWDZIWYM CZŁOWIEKIEM potrwa krótko, to i tak stało się ono faktem znaczącym i, mam nadzieję, owocującym długofalowo.

Jakże wielka i powszechna jest POTRZEBA uwierzenia w prawdziwy AUTORYTET CZŁOWIEKA DOBREGO, który ŻYJE swoją wiarę każdym szczegółem życia, który ją tak urzeczywistnia w swoim stosunku do ludzi, że każdy czuje się jej przesłaniem objęty, uznany i prawdziwie wzbogacony.
Jak łatwo być autorytetem, jeżeli dawanie świadectwa wartościom UZNAJE się za podstawową WARTOŚĆ sposobu bycia człowiekiem.
Jakże wielka jest potrzeba zbiorowego manifestowania pragnienia DOBRA, głodu szacunku dla wartości duchowych i najgłębszej wdzięczności za dar DOBREGO PRZYKŁADU.

Jak prosta jest prawda, że każdy może być człowiekiem wartościowym, jeśli tego chce, bo to tylko od niego samego zależy.
Jakże sztuczna i pozbawiona znaczenia jest w istocie nienawiść, która okrutnie dzieli ludzkość! Okazuje się, że można tę straszną historyczną spuściznę ducha konkurencji i walki rozbroić prostym gestem, zwyczajnym słowem, naturalnym, osobistym zachowaniem.
Czyżby ten rozbłysk radości duszy z bycia DOBRYM, to poczucie odnowy, które za sprawą Jana Pawła II przeżywały miliony, nie było cudem poznania tajemnicy PRAWDZIWEGO CZŁOWIECZEŃSTWA? Tajemnicy, za której ujawnianie ukrzyżowano Chrystusa?
Żadna z wielkich religii nie dała współczesnym człowieka, który z taką determinacją doskonalił swoje człowieczeństwo, by się nim DZIELIĆ z każdym, kto zwątpił w SIEBIE. Nie MĘCZENNIKA wiary, lecz mistrza NATURALNOŚCI i mędrca NORMALNOŚCI! Wielka potrzeba autorytetu sprawiła, że nawet wyznawcy wrogich katolicyzmowi religii i niewierzący za życia i po śmierci Papieża czerpią nadzieję z tego duchowego DARU.
Czy podają go dalej? Okazuje się, że co bardziej nawiedzeni hierarchowie pragną ciało Jana Pawła II pokroić na kawałki, żeby mieć COŚ z jego świętości u siebie, bo to przyciągnie lud do Kościoła. Czy takie urzeczowienie wiary nie świadczy o jej ideowej dewaluacji?
Może gorące przesłanie NIE LĘKAJCIE SIĘ, potrafiło przełamać barykady nieufności? Może wspomnienie wadowickich kremówek miało większą moc prostowania pochylonych, niż..'

Rozglądasz się dokoła: rzeczywistość zaprzecza twoim optymistycznym refleksjom.
Jeszcze jedna sprawa leży ci na sercu: szaleńcze ambicje konkurowania z Bogiem! Jedni pragną panować nad światem za sprawą wszechwładzy pieniędzy, inni nadużywają religijnych atrybutów do rządzenia duszami. Pozbawieni etycznych hamulców i humanistycznej mądrości naukowcy współzawodniczą z Bogiem o MOC manipulowania prawami natury. Klonowanie i wszelkie powodowane żądzą zysku zamachy na biologiczną suwerenność życia, świadczą o groźnych skłonnościach do przekraczania kompetencji ludzkiej umysłowości. Ramy ekspansji umysłu wyznacza dana człowiekowi zdolność przewidywania następstw ingerencji czy interwencji w naturalne przyczynowo-skutkowe procesy oraz przyrodzone poczucie odpowiedzialności za decyzje i działania. Uważasz, że GRANICA wolności twórczego geniuszu jest cezurą między DOBREM zgodnego z naturą doskonalenia człowieka i rozwoju warunków życia a ZŁEM ignorowania ludzkich wartości i gwałcenia praw natury!
Jeżeli motywem poznania jest niepohamowana CIEKAWOŚĆ, można mieć nadzieję, że MĄDROŚĆ spowoduje podrożenie kryteriów wolności eksperymentowania, ale gdy za współzawodniczeniem z Bogiem stoją pazerne ambicje komercyjne - idee humanistyczne, nakazy moralne, zakazy prawne są bezskuteczne, bo wszystko jest na sprzedaż!

Wszelkie ambicje SPRAWDZANIA SIĘ w pokonywaniu granic człowieczych możliwości zdobywczych, kończą się dla ludzkości pomnożeniem cierpień! Nie możesz tego pojąć, że ludzie - zamiast sprawdzać się w rozwiązywaniu nękających ludzkość problemów - w swoim chciejstwie zaspokojenia próżnej ciekawości, podejmują niepotrzebne ryzykowne działania, narażając życie swoje i innych, tylko dlatego, że coś jest MOŻLIWE, albo po to, by sprawdzić, CZY coś jest możliwe!


Zastanawiasz się, czy ekstremizm jest wyrazem pychy, czy chorobą zwyrodnienia ambicji, zaburzenia wyobraźni, nadpotrzeby imponowania - chronicznym niedowartościowaniem, czy po prostu głupotą?
Czemu ludzie nie współzawodniczą w kierowaniu się mądrością? Tylko w tej konkurencji WSZYSCY wygrywają...
Chciałbyś zapytać sławnych zdobywców najwyższych szczytów Ziemi: I po co tam właziliście, zamiast po ludzku posłużyć się pomysłowym i bezpiecznym środkiem transportu? Spójrzcie na siebie: jak pokracznie wspinacie się po skałach i porównajcie swoje niezdarne ruchy z fascynującą gracją kozicy! I co z tego, że pokonaliście te wysokie, groźne góry? Czy naprawdę wierzycie, że jest to zadanie dla człowieka? Czujecie się bardziej ludźmi? Jaki sens miało pokonywanie strachu, słabości, niemożności? Ryzyko dla samego ryzyka, nikomu niepotrzebna odwaga, hart ducha w zadawaniu gwałtu nieprzystosowanemu ciału - są typowo barbarzyńskimi atrybutami prymitywnej ambicji pokonywania, zdobywania, by choć na chwilę ZABŁYSNĄĆ. Wzywanie przyrody na pojedynek przez naśladowanie ryb, ptaków czy kozic, jest zaprzeczeniem pięknej idei partnerskiego współistnienia z naturą.

Chciałbyś powiedzieć amatorom EKSTREMY: spróbujcie wspiąć się na szczyt swoich duchowych możliwości, by przekonać się, jaka adrenalina i wspaniała perspektywa przeżyć otwiera się przed oczyma otwartymi na wartości duchowego doświadczania życia: wrażliwa zaduma nad łąkową stokrotką, może dać większą satysfakcję z ludzkiej zdolności refleksyjnego postrzegania, niż mordercze zdobywanie K2, żeby ZALICZYĆ, żeby pokonać opór przyrody i POSTAWIĆ nogę...
Myślisz, że ryzykowne wyczyny pozbawione sensu i znaczenia, są kuszącymi mirażami na drodze ku doskonaleniu ludzkości. W twoim świecie człowiek nie będzie konkurował z Bogiem, a tym bardziej z kozicami, lecz skupi się na wartościach, które CZYNIĄ go człowiekiem.
W chwilach obrachunku swojego sposobu bycia, zastanawiasz się nad duchowymi STRATAMI, które przynosi barbarzyńskie zawężenie emocjonalnej i intelektualnej komunikacji do sfery ludzkiego świata. Przecież wszystko, co żyje, każde stworzenie komunikuje się w sobie właściwy sposób i na miarę swoich potrzeb z osobnikami własnego gatunku, z obcymi, z otoczeniem. Wstydzisz się ludzkiej pychy traktowania umiejętności tworzenia sztucznych języków i kreatywnego posługiwania się nimi, jako pretekstu do odmawiania innym gatunkom zdolności do głębszych doznań i przeżyć duchowych...

Jeśli wiewiórki nie piszą wierszy, a papugi nie komentują dziejów świata - to każde stworzenie jest wyposażone w zdolności psychiczne na miarę swoich potrzeb i w zgodzie ze swoimi życiowymi funkcjami. Właśnie to stanowi o niepojętym fenomenie życia, że każde żyjątko jest do uwarunkowań swojej egzystencji psychicznie kompletnie i doskonale przygotowane! Czemu człowiek nie traktuje wszystkiego, co żyje jako uwarunkowanie SWOJEJ egzystencji, choć duchowym usposobieniem jest zdolny do postrzegania estetycznych WARTOŚCI przyrody?
W bajkach przypisuje się zwierzętom i roślinom ludzkie reakcje psychiczne i umiejętności posługiwania się językiem werbalnym. To naiwne antropomorfizowanie przyrody bierze się z przekonania, że inne stworzenia są jak pudełka, w które można zapakować ludzkie cechy, zachowania i problemy, żeby było bajkowo, czasem śmiesznie, czasem filozoficznie albo metaforycznie, ale zawsze nieuczciwie wobec zwierząt i nieprawdziwie o przyrodzie.

Z zaskoczeniem dowiedziałeś się, że rośliny ostrzegają się nawzajem o grożących im niebezpieczeństwach, że zwierzęta uczą się, że obok przekazu genetycznego, ważną rolę odgrywa przekaz kulturowy...
Próbowałeś czasem wczuć się w zachowanie zwierząt, wsłuchać się w ich dźwięki i ze zdumieniem odkrywałeś, że chyba potrafisz pojąć, co się dzieje i o czym rozprawiają. Trzeba tylko zrezygnować z przekładania na słowa wymowy ich form komunikowania. Doświadczenie, że się CZUJE tę bezpośrednią ekspresję zwierząt, jest pasjonującym doznaniem, otwierającym wyobraźnię i pogłębiającym wrażliwość. Frapuje odkrywanie, że pewne zachowania zwierząt wydają się tobie znane i jakby wspólne, ale INACZEJ przejawiane...
Ludzie, posługując się skomplikowanymi językami, mają ogromne trudności w porozumiewaniu się nawzajem, lecz nikt nie kwestionuje ich duchowego statusu. Natomiast zwierzęta ignoruje się z góry, jakby były żywymi przedmiotami, które nie mają nic do powiedzenia, ponieważ są psychicznie ograniczone i niczego refleksyjnie nie przeżywają.
Widziałeś w telewizji nagrane ukrytą kamerą sceny z rzeźni, której pracownicy wrzucali do wrzątku jeszcze żywe tuczniki. Próbowałeś wyobrazić sobie - nie to, co te zwierzęta czuły - lecz co czuli ludzie, którzy zadawali im tak nieludzkie cierpienie...
Zawstydza ciebie barbarzyństwo odwoływania się do zwierząt jako symboli dzikości, podłości, głupoty. Bo czy ktoś widział, żeby tygrys dręczył swoje ofiary, albo słyszał, że świnia zrobiła komuś jakieś świństwo? Czy zdarzyło się, żeby osioł z upartej bezmyślności spowodował katastrofę budowlaną? Najbardziej obłudnie traktowane są psy: od symbolu zniewolenia i poniżającego przezwiska do metafory przyjaźni i przysłowiowej wierności. Często psy bywają bardziej kochane niż ludzie, ale czy ktoś próbował poznać, JAKIE są PSIE uczucia? Albo zrozumieć INNOŚĆ psiego życia duchowego? Bez skłonności do interpretowania jego przeżyć i doznań kategoriami ludzkimi!

Człowiek zubożył środowisko swojego życia o odmienne - ale być może, dopełniające jego sferę kulturową - wartości duchowe przyrody. Straty duchowe, wynikające z osamotnienia w przyrodzie, są skutkiem barbarzyńskiej wiary, że człowiek został stworzony do PANOWANIA nad światem i naturą. Dlatego w marzeniu o przyszłości tak wielką wagę przywiązujesz do kultury PARTNERSTWA ludzi i przyrody.
Między dobrem a złem trwa dramat STAWANIA się człowieka. Nie jesteś pewny, czy w przyszłości świat uwolni się od wszelkiego zła, ale marzeniem możesz przewidzieć, że w twoim świecie DOBRO stanie się naturalnie NORMALNYM sposobem bycia, ponieważ znikną egzystencjalne przyczyny wzajemnego czynienia zła, a w konsekwencji - wygasną predyspozycje nieludzkich zachowań. Rozwinie się natomiast kultura duchowa otwarta na osobiste wartości każdej jednostki, której wyrazem będzie pragnienie aktywnego partnerskiego współżycia.

Pójdź za głosem intuicyjnego poczucia SENSU istnienia człowieka, ponieważ sam go ustanawiasz swoim sposobem bycia WŚRÓD ludzi oraz wyborem ambitnych, wartościowych CELÓW, które umożliwią twój rozwój i ku którym warto zmierzać, by twoje życie miało sens.
Uważasz, że tak odnajdywał sens swojego życia Jan Paweł II - podążając za ideą Boga scalającego drogą od człowieka do człowieka...


Fragment manuskryptu książki Stefana Pappa 'Zmierzch pieniądza, czyli marzenie gratis'. Autor w rozmowie ze sobą zastanawia się, czym jest człowiek i w jakim świecie chciałby żyć. 

 

 

 

 

 


 

 

 

Rysunek: Stefan Papp

 

 

 

 
Komentarz
Dodaj komentarz















Mapa Strony
2018 Copyright Judyta Papp Ltd. All Rights Reserved.